Inna Białoruś jest możliwa

Inna Białoruś jest możliwa

Maciej Zaniewicz
PL
10.01.2016

Text in Polish. Translation to English below.

„Białoruś jest bratnim narodem Rosji i częścią Ruskiego Miru”, „Większość Białorusinów nawet nie zna białoruskiego, a jedynie rosyjski”, „Nie ma narodu białoruskiego” - te i wiele innych stwierdzeń w podobnym duchu można coraz częściej usłyszeć nie tylko w Rosji i na Zachodzie. Tego rodzaju opinie są obecne także na Białorusi - wśród samych Białorusinów występuje kompleks niższości wobec większego i starszego brata, dając podatny grunt dla dalszej kolonizacji tego niespełna 10-milionowego narodu.

Warto zatem zadać sobie pytanie, co stało się przyczyną takiej kondycji mentalnej Białorusinów i czy podlega ona zmianie.

Wśród zwolenników teorii o „bratnim narodzie” panuje przekonanie, że Białorusini i Rosjanie związani są wielowiekową tradycją wspólnej religii i tożsamości kulturowej. Białorusini, podobnie jak Rosjanie, mieli kształtować swoją odrębność w oparciu o walkę z ekspansją kultury łacińskiej, która – z racji geograficznej bliskości- najczęściej była przenoszona polskim mieczem i piórem. Zwycięsko z tego starcia miała wyjść kultura prawosławna często definiowana określeniem podkreślającym wspólne pochodzenie etniczne – „ruska” (w rozumieniu „trójjedności” narodu rosyjsko-ukraińsko-białoruskiego). Ostatecznie granice państwowe po II wojnie światowej pokryły się z granicami kulturowymi, a Białoruś, Ukraina i Rosja zostały związane „nierozerwalną wspólnotą” przyjaźni narodów aż do rozpadu ZSRR (oraz do wybuchu rewolucji Euromajdanu).

Podobną optykę przyjmuje oficjalna historiografia białoruska. Zdaniem radzieckich, a następnie oficjalnych białoruskich historyków, iskrą, która zapoczątkowała eksplozję białoruskości stanowił ruch partyzancki na terenie Białorusi podczas II wojny światowej. Tym sposobem spleciono historię białoruską z radziecką, co uzasadniło „powrót” do symboliki Białoruskiej SRR po dojściu do władzy Aleksandra Łukaszenki.

Gdyby jednak uczciwie przyjrzeć się historii Białorusi, to okaże się, że oficjalna wykładnia i symbolika współczesnej Białorusi zadaje gwałt tożsamości kulturowej tego obszaru. Od połowy lat 90-tych XX w. (a wcześniej przez większość okresu radzieckiego) podejmowano się ustawicznej dyskryminacji języka białoruskiego oraz odmiennej od oficjalnej symboliki czy interpretacji historii. Co więcej, uzasadniając powstanie narodu białoruskiego w oparciu o mit wyzwolenia spod ucisku polskiego pana, wprowadzono naród jeszcze głębiej w stan, który określony został przez bułgarskiego historyka Alexandra Kiosseva mianem „samokolonizacji”. Terminem tym określił on dobrowolne, nieprzymuszone przejmowanie obcych wzorców – w odróżnieniu od narodów kolonizowanych, którym narzuca się je siłą. Znakomicie to zjawisko ilustruje mentalność znacznej części społeczeństwa białoruskiego – w większości uznająca rosyjski jako swój pierwszy język, utożsamiającego się z historią ZSRR oraz Wielką Wojną Ojczyźnianą, a także z oficjalną postradziecką symboliką wyrażającą się w symbolach narodowych, świętach państwowych itp.

Białorusin jako wieczna ofiara?

Skrajna niezdolność do określenia swojej istoty narodowej przez Białorusinów w sposób pozytywny (kim jestem?) prowadzi do określenia negatywnego (kim nie jestem?). Tym sposobem Białorusin określił się (lub został określony?) jako nie-Polak, w opozycji do obywatela Polski utożsamianego z kolonizatorem okresu II RP. Takie założenie bardzo łatwo przekuto w quasi-pozytywną definicję „Białorusina – brata Rusa”, wyzwoliciela. Kultywowanie polskiego mitu „polskich Kresów” dodatkowo wzmaga tę tendencję.

Dlaczego taka interpretacja historii zadaje gwałt na białoruskości? Otóż pozbawia go historycznej tożsamości narodu dominującego. Szlachta Wielkiego Księstwa Litewskiego w znacznej mierze wywodziła się z bojarstwa ruskiego, zamieszkującego obszar dzisiejszej Białorusi i mówiącego w języku starobiałoruskim (ruskim). Przejawem ich dominacji kulturowej w regionie było ustanowienie opartego częściowo na Ruskiej Prawdzie, a częściowo na prawie polskim i rzymskim Statutu Litewskiego – kodeksu prawnego gwarantującego podstawowe wolności szlachcie litewskiej i białoruskiej. Co więcej, sporządzono go właśnie w języku starobiałoruskim, który do 1696 roku był językiem urzędowym Wielkiego Księstwa Litewskiego.

Mit polskiego szlachcica-kolonizatora na ziemiach białoruskich jest natomiast efektem spolonizowania znacznej części szlachty białoruskiej, która stopniowo coraz rzadziej używała języka ruskiego, aby z czasem zakazać w 1696 jego użytkowania w oficjalnych dokumentach. Zatem od XVII wieku następuje stopniowa ekspansja kultury polskiej, która dotykając jedynie stanu szlacheckiego przeradza się w stosunek kolonialny – wyzysk chłopa pańszczyźnianego jest dodatkowo wyzyskiem Białorusina przez Polaka.

Białorusin – nie tylko chłop

Jak się zatem okazuje, Białorusini mają pełne prawo do posługiwania się symboliką Wielkiego Księstwa Litewskiego i utożsamiania się nie tylko z kulturą chłopską, ale i szlachecką. Mają zatem wszelkie podstawy do samookreślenia się jako narodu dominującego, nie tylko ofiary. Właśnie taka kombinacja – pana i ofiary – sprawiła, że choć polska tożsamość rozszarpywana jest przez kompleks niższości i wyższości, to była w stanie podźwignąć się na niepodległość. Z jednej strony Polacy postrzegają europeizację jako awans kulturowy a Zachód jako niedościgły wzór, a z drugiej strony polskość warunkuje głęboko zakorzeniony mesjanizm i romantyzm, często przesłaniające myślenie realistyczne – zwłaszcza w polityce zagranicznej.

Ta polska tożsamość, przy swoich licznych wadach, dała podstawy do buntów i powstań, a w drugiej połowie XX wieku popchnęła Polaków do stanowczego sprzeciwu wobec opresyjnej władzy. Ponadto głęboko zakorzenione (nie bezpodstawne) przekonanie o roli kościoła katolickiego w formowaniu się polskości nadało pozytywnego aspektu tożsamości narodowej, formując mit Polaka-katolika. Z jednej strony Polaków charakteryzuje zatem silne dążenie do bycia Europejczykami, lecz z drugiej poczucie o swej odrębności opartej na pobożnym katolicyzmie.

Białorusi brak jest właśnie tej „drugiej nogi” – pozytywnej samoidentyfikacji, która umożliwiłaby jej emancypację i walkę o pełną suwerenność. Tym, a nie domniemaną „ruskością”, należy tłumaczyć bierność Białorusinów. Pozbawieni swej tożsamości pozytywnej mogą jedynie wybrać między Wschodem i Zachodem… który nie do końca daje znać, że ich chce.

Zdesowietyzować Białoruś

I tutaj dochodzimy do kluczowego pytania. Co powinno się zdarzyć, aby Białoruś przestała być republiką postradziecką, a zaczęła być po prostu Białorusią?

  • Pierwszym rozwiązaniem jest okcydentalizacja – europeizacja Białorusi. Z tym hasłem na sztandarach występuje również wielu opozycjonistów białoruskich, takich jak Andrej Sannikau, współzałożyciel ruchu Europejska Białoruś. Ciężko jest dyskutować z tezą, że sprawdzone rozwiązania europejskie należy naśladować. Nie należy jednak zapominać, że sama europeizacja nie przekona Białorusinów do porzucenia dotychczasowej drogi. Próba przekonania obywateli, że europeizacja Białorusi jest jedynym słusznym rozwiązaniem, może przypominać jedynie działalność narodników w XIX-wiecznej Rosji. Młodzi rosyjscy idealiści szli z miast do „ludu” niosąc na sztandarach hasła antyfeudalne i antyburżuazyjne. Ich idee spotykały się jednak przeważnie z widłami i stertą wyzwisk.
  • Podobny skutek przynosi typowe dla białoruskiej opozycji inne podejście – silne podkreślanie patriotyzmu symbolicznego. Wyraża się ono w świadomym posługiwaniu się językiem białoruskim, biało-czerwono-białą flagą czy Pogonią. Efektem takich działań jest jednak wytworzenie się jeszcze większej bariery między białoruską inteligencją i opozycją a ludem, czyli większością obywateli. Dla przeciętnego Białorusina symbole te kojarzą się w większym stopniu z wichrzycielstwem niż białoruskością. Właśnie pod tymi symbolami przeprowadzane były wszystkie demonstracje (często siłowo likwidowane) oraz tzw. Płoszcza 2010 – rozpędzona siłą demonstracja przeciw fałszerstwom wyborczym, która przez oficjalną propagandę została przedstawiona jako efekt wichrzycielstwa opozycji.
  • Z punktu widzenia aktorów zewnętrznych jeszcze gorszym rozwiązaniem może się okazać „dociskanie” reżimu i wyczekiwanie klęski gospodarczej na Białorusi. Wielu apologetów demokratycznego mesjanizmu z chęcią przywitałoby antyłukaszenkowską rewolucję, która wybuchnąć by mogła po załamaniu się legitymizacji „Baćki”, czyli jego zdolności do zagwarantowania stabilności kraju.

Remedium mogłaby się okazać praca u podstaw białoruskiego społeczeństwa obywatelskiego i małych przedsiębiorców, połączona z odpowiednią polityką kija i marchewki Zachodu. Łukaszenka nie powinien być bezsensownie dociskany w oczekiwaniu na skruchę i przeprowadzenie wolnych wyborów. Racjonalnym jest naciskanie na zmiany w podejściu do przedsiębiorców i liberalizację polityki gospodarczej w zamian za otwarcie na rynki europejskie i dostęp do nowoczesnych technologii. Istotna jest również kontynuacja i zwiększenie liczby stypendiów dla młodych Białorusinów w Polsce i Unii Europejskiej (nie tylko w uzależnieniu od stopnia represji politycznych) oraz ekspansja polityki kulturalnej. Tutaj szalenie istotną rolę odgrywa telewizja Biełsat, która wymaga jednak dofinansowania i uruchomienia rosyjskojęzycznej wersji. Język rosyjski na Białorusi jest dominujący i trzeba to zaakceptować.

Aby skutecznie prowadzić politykę kulturową na Białorusi musimy jednak zrewidować także nasz polski stosunek do własnej historii i tożsamości. Nie jest rozsądnym podtrzymywanie mitu „polskich Kresów”. Potrzebne jest uznanie ich równej polskości, białoruskości i ukraińskości. Warto również przyznać się do zjawiska szlacheckiego kolonializmu polskiego. Jedynie taka polityka może umożliwić rozpoczęcie na nowo dialogu o wspólnej tożsamości Rzeczpospolitej i Europy Środkowo-Wschodniej, co da impuls białoruskiej kulturze, w tym oficjalnej, do zrewidowania swojej optyki. Pierwsze jaskółki zmian już się pojawiły. W związku z nasilającym się neokolonializmem i ekspansjonizmem rosyjskiej kultury Łukaszenka daje kulturze białoruskiej coraz więcej przestrzeni – wzmocniona została rola języka białoruskiego oraz dziedzictwa sprzed 1945 roku.

Paradoksalnie zatem, zmniejszając swoje aspiracje i ambicje historyczne, możemy zwiększyć nasze znaczenie w regionie. Aby to osiągnąć, musimy jednak przyznać, że „Świat Rzeczypospolitej” był nie tylko polski, lecz również litewski, białoruski, ukraiński czy żydowski. Tylko usuwając „polskie Kresy” możemy dać Białorusi alternatywę dla Ruskiego Miru… a sobie – dla Zachodu.


Translation

Another Belarus is possible

Maciej Zaniewicz

Eastbook

10/01/2016

"Belarus is a brotherly nation of Russia and part of the Russian world (Russkiy mir)", "Most Belarusians do not even know Belarusian, but only Russian", "There is no Belarusian nation" – these and many other statements in the same vein can be heard more and more often not only in Russia and the West. This kind of views is also present in Belarus – among Belarusians themselves, there occurs an inferiority complex towards the bigger and older brother, creating fertile ground for further colonization of the nation of less than 10 million people.

Therefore, it is worth posing a question on what the cause of such mental condition of Belarusians has been and whether it is subject to change.

Among the supporters of the theory of "brotherly nation", there is a belief that Belarusians and Russians are bound by centuries-old tradition of the common religious and cultural identity. Belarusians, similarly to the Russians, shaped their identity on the basis of the fight against the expansion of Latin culture, which, due to geographical proximity, was most often transmitted through Polish sword and pen. Orthodox culture, often defined by a term that emphasizes a common ethnic origin – "Russian" (meaning "trinity" of the Russian-Ukrainian-Belarusian nation), went through this battle with victory. Ultimately, state borders after World War II reflected the cultural boundaries, and Belarus, Ukraine and Russia were bound by "indissoluble community" of friendship of nations until the collapse of the Soviet Union (and the outbreak of the Euromaidan revolution).

A similar view is adopted by the official Belarusian historiography. According to the Soviet, and then official Belarusian historians, the spark that initiated the Belarusianness explosion was the partisan movement in Belarus during World War II. In this way, the Belarusian and Soviet histories have been intertwined, which justifies the "return" to the symbolism of the Belarusian Soviet Socialist Republic after Lukashenko came to power.

However, taking a closer, honest look at the history of Belarus, it turns out that the official interpretation and symbolism of contemporary Belarus rob the area of its cultural identity. Since the mid-90s of the 20th century (and previously, for most of the Soviet period), continuous discrimination against the Belarusian language as well as symbolism and interpretation of history different from the official has been implemented. Moreover, justifying the creation of the Belarusian nation on the basis of the myth of liberation from the oppression of Polish master caused the nation to be introduced even deeper into a state that was defined by the Bulgarian historian Alexander Kiossev as "self-colonization". He defined this term as voluntary, unforced adoption of foreign patterns – in contrast to the colonized nations, on whom it was imposed by force. This phenomenon illustrates perfectly the mentality of a large part of the Belarusian society – the majority of which declared Russian as their native language and identified with the history of the USSR and the Great Patriotic War, as well as the official post-Soviet symbolism expressed in the national symbols, public holidays, etc.

Belarusians as the eternal victims?

Extreme inability to determine their national essence in a positive way by Belarusians (Who am I?) leads to a negative determination (who am I not?). In this way, a Belarusian defined themselves (or was defined?) as a non-Pole, in opposition to a Polish citizen identified with the colonizer of the Second Republic period. Such an assumption was easily forged ino the quasi-positive definition of "a Belarusian – a brother of Rus", the liberator. Cultivating the Polish myth of "Polish borderlands" further enhances this trend.

Why does such an interpretation of history is an act against Belarusianness? Basically, it deprives a Belarusian of the historical identity of the dominant nation. The nobility of the Grand Duchy of Lithuania, to a great extent, originated from the Russian boyars, inhabiting the area of ​​today's Belarus and speaking Old Belarusian language (Russian). A manifestation of their cultural domination in the region was the establishment of the Lithuanian Statute, based partially on the Ruska Pravda, and partially on the Polish and Roman law, being a legal code guaranteeing fundamental freedoms to Lithuanian and Belarusian nobility. What is more, it was drawn up in the Old Belarusian language, which until 1696, was the official language of the Grand Duchy of Lithuania.

The myth of a Polish nobleman-colonizer in Belarus is, in fact, the result of the polonization of a significant part of the Belarusian nobility, which gradually used the Ruthenian language less and less often, and which with time, that is in 1696, prohibited its use in official documents. Therefore, from the 17th century, a gradual expansion of Polish culture occurred, which, touching only the nobility, turned into a colonial relationship – the exploitation of serfs also constituted the exploitation of Belarusians by Poles.

Belarusians – not just peasants

Thus, it turns out that the Belarusians have the full right to use the symbolism of the Grand Duchy of Lithuania and identify themselves not only with the peasant but also noble culture. Therefore, they have grounds for their self-determination as a dominant nation, and not only the victim. It is this very combination of the master and the victim which has caused Polish identity to lift itself and gain independence, although it is shredded by inferiority and superiority complexes. On the one hand, Poles perceive europeanization as a cultural promotion and the West as an unattainable model, and on the other hand Polishness is determined by deeply rooted messianism and romanticism, often obscuring realistic thinking – especially in foreign policy.

Such Polish identity, with its many flaws, gave rise to revolts and uprisings, and in the second half of the 20th century, pushed Poles to strongly oppose the oppressive government. In addition, the deep-rooted (not unfounded) belief in the role of the Catholic Church in the formation of Polishnness positively impacted the national identity, creating the myth of Pole-Catholic. On the one hand, Poles are characterized by a strong desire to be Europeans, but on the other hand, by a sense of their distinctiveness based on devout Catholicism.

Belarus lacks the "second leg", that is a positive self-identity, which would enable its emancipation and the struggle for full sovereignty. The passivity of Belarusians should be explained in this way, and not through the alleged "Russianness". Deprived of their positive identity, they can only choose between East and West…, the latter of which does not fully signalize that it wants them.

Desovietization of Belarus

Here we come to the key question. What has to happen so that Belarus can cease to be a post-Soviet republic and start to be simply Belarus?

  • The first solution is occidentalization – europeanization of Belarus. Many Belarusian opposition activists such as Andrei Sannikov, a co-founder of European Belarus movement, use this slogan on their banners. It is hard to argue with the thesis that European best practices should be followed. However, it should not be forgotten that europeanization itself will not convince Belarusians to abandon the current path. An attempt to convince the citizens that the europeanization of Belarus is the only right solution can resemble the actions of Narodniki in 19th-century Russia. Young Russian idealists went from cities to "the people" carrying banners with anti-feudal and anti-bourgeois slogans. However, their ideas were mostly met with pitchforks and insults.

  • A similar effect is caused by a different approach which is typical for the Belarusian opposition – strong emphasis on symbolic patriotism. It is expressed in the conscious use of the Belarusian language, white-red-white flag or Pahonia coat of arms. The result of such actions, however, is the creation of even more barriers between the Belarusian intelligence as well as the opposition and the people, that is the majority of citizens. For the average Belarusian, these symbols are associated, to a greater extent, with factiousness rather than Belarusianness. It was under these symbols that all the demonstrations (often forcibly liquidated) were carried out, such as the so-called Ploszcza 2010 – a forcibly dispersed demonstration against election fraud, which was presented through the official propaganda as the effect of factiousness of the opposition.
  • From the point of view of external actors, an even worse solution may be "pressing" of the regime and awaiting economic calamity in Belarus. Many apologists of democratic messianism would willingly welcome anti-Lukashenko revolution that can break out after the collapse of the legitimacy of "Batka" (father of the nation), that is, after his inability to ensure the stability of the country.

The remedy could be work at the grass-roots level involving the Belarusian civil society and small entrepreneurs, together with appropriate carrot and stick policies from the West. Lukashenko should not be senselessly pressed in anticipation of repentance and holding free elections. It is rational to press for changes in the approach towards entrepreneurs and liberalization of economic policies in return for the opening to the European markets and access to new technologies. It is also important to continue and increase the number of scholarships for young Belarusians in Poland and the European Union (not only depending on the degree of political repression) and expand cultural policy. Here an extremely important role is played by TV Belsat, which requires financial support and launching the Russian-language version. The Russian language is dominant in Belarus and this fact has to be accepted.

To effectively carry out a cultural policy in Belarus, we also need to revise our Polish attitude towards our own history and identity. It is not reasonable to perpetuate the myth of "Polish borderlands". What is needed is recognition of their equal Polishness, Belarusianness and Ukrainianness. It is also worth admitting to the phenomenon of Polish nobility colonialism. Only such a policy can enable the start of a new dialogue on the common identity of the Republic of Poland and Central and Eastern Europe, which will give impetus to the Belarusian culture to revise its perception. The first signs of change have already appeared. In connection with the intensifying neocolonialism and expansionism of Russian culture, Lukashenko has given the Belarusian culture more and more space; the role of the Belarusian language and heritage before 1945 have been strengthened.

Thus, paradoxically, reducing our historical aspirations and ambitions, we can increase our importance in the region. To achieve this, however, we must admit that "the World of the Republic of Poland" was not only Polish but also Lithuanian, Belarusian, Ukrainian and Jewish. By only removing the phrase "Polish borderlands", we can give Belarus an alternative to the Russian world... and ourselves – an alternative to the West.