Z pamiętanika z Minska

Z pamiętanika z Minska

Eugene Karpov
BY
22.12.2016

Możliwości dla absolwentów

Według Narodowego Komitetu Statystycznego Białorusi średnia płaca w Mińsku jest o 35 proc. wyższa od średniej płacy w innych regionach kraju. Nie dziwi zatem fakt, że wielu studentów napływowych po uzyskaniu dyplomu chce zostać w stolicy i dostać w niej pracę, nawet mimo wysokich cen za wynajęcie mieszkania. Los białoruskich absolwentów jest o tyle cięższy, że w „ostatniej dyktaturze Europy” wciąż pokutuje system dystrybucji etatów pamiętający czasy ZSRR. Absolwenci uczelni wyższych nadal są np. systemowo zobowiązani do pracy w wyuczonej specjalizacji przez dwa lata. Jeżeli jej nie podejmą, muszą zapłacić karę o równowartości czesnego. Najbardziej kreatywnym i pomysłowym z nich udaje się uwolnić od tego obowiązku, dowodząc, że pomimo kryzysu gospodarczego, który od lat dotyka Białoruś, Mińsk pozostaje miastem ogromnych możliwości. Pojawiają się one jednak najczęściej nie dzięki władzom tego miasta, a wbrew nim.

Biurokracja Łukaszenki

Za prezydentury Aleksandra Łukaszenki, który rządzi Białorusią od 1994 roku, sztywno umocniono strukturę władzy. Wszyscy kandydaci na stanowiska kierownicze w państwie są zatwierdzani i mianowani przez prezydenta, łącznie z burmistrzem Mińska. Obowiązujący model zarządzania wielopoziomową biurokracją w zasadzie uniemożliwił sprawne działanie niezależnych organizacji i społeczności. Odseparowany od społeczeństwa rząd pozostawał obojętny wobec oddolnych głosów krytycznych. Przez długi czas nie istniała przy tym żadna platforma dialogu między miejskimi aktywistami, biznesem i rządem. Sytuacja ta paraliżowała jakiekolwiek oddolne inicjatywy, zniechęcając organizacje pozarządowe do wzięcia odpowiedzialności za rozwiązywanie problemów w swoich społecznościach – lokalne wyzwania pozostawały więc na łasce urzędników. Te same losy spotkały stolicę Mińska.

Początek zmian

W 2010 roku Jurij Czyż, biznesmen należący do ścisłego otoczenia prezydenta, rozpoczął budowę 25-piętrowego kompleksu mieszkalnego w pobliżu Trojeckiego Przedmieścia – zabytkowej dzielnicy Mińska. Jego plany architektoniczne wzbudziły protesty lokalnych działaczy, którzy podkreślali, że budowa odbędzie się z naruszeniem ustawy o dziedzictwie historycznym i kulturowym, a nowoczesny kompleks mieszkalny na tle okolicznej niskiej zabudowy z XIX wieku zniszczy pocztówkową panoramę miasta. Czyż kontynuował jednak budowę, nie zważając na krytyczne głosy, i kompleks mieszkalny został oddany do użytku. Chwilę później dwoje sportowców – narciarz dowolny Anton Kusznir oraz biatlonistka Daria Domraczewa, złoci medaliści Igrzysk Olimpijskich w Soczi – otrzymało w prezencie od Czyża po mieszkaniu w kontrowersyjnym budynku. Latem 2016 roku białoruskie media obiegła informacja, że mieszkanie w inwestycji Czyża zakupiła Swietłana Aleksijewicz, laureatka Nagrody Nobla w dziedzinie literatury. Pytana przez dziennikarzy o powód zakupu, odpowiadała, że bardzo podoba się jej widok z okna i że ma pełne prawo do dowolnego rozporządzania uczciwie zarobionymi pieniędzmi.

Kuriozalne inwestycje deweloperskie i protesty

W tym samym czasie firma kojarzona z Jurijem Czyżem rozpoczęła budowę kolejnej krytycznie przyjętej przez opinię publiczną inwestycji deweloperskiej w centrum Mińska. Hotel pod marką Kempinski (najstarsza sieć hotelowa na świecie) miał zostać oddany do użytku na odbywające się w 2014 roku w Mińsku Mistrzostwa Świata w Hokeju na Lodzie. Plany architektoniczne zakładały poważne naruszenie organicznej struktury Alei Niepodległości oraz położonej nieopodal pierwszej mińskiej elektrowni stanowiącej zabytek architektury przemysłowej z XIX wieku. Pod naciskiem opinii publicznej zdecydowano zachować historyczną elektrownię w ówczesnym – opłakanym – stanie, a potem odnowić ją za pieniądze inwestorów. Pięciogwiazdkowy hotel otworzono natomiast zgodnie z pierwotnym planem, czyli przed rozpoczęciem mistrzostw. Dziwnym zbiegiem okoliczności okazało się jednak, że jego inwestor nie jest związany z marką Kempinski, a budowa samego hotelu do tej pory nie została ukończona. Budowa budynku została więc zawieszona. 

Turystyka na Białorusi

Nawet gdyby hotel „nie-Kempiński” został otwarty zgodnie z planem, najprawdopodobniej stałby nieużywany, podobnie jak inne tego typu budynki w Mińsku, których obłożenie według oficjalnych danych sięga najwyżej 30proc. Jest to o tyle zrozumiałe, że stolica Białorusi zaliczana jest do miast najmniej popularnych pod względem turystyki. Przyczyny takiego stanu rzeczy upatruje się w mało atrakcyjnym położeniu geograficznym Mińska – który ani nie znajduje się nad morzem, ani w górach – oraz w ubogiej architekturze historycznej, jako że większość zabytków została zniszczona podczas drugiej wojny światowej. Istotnymi czynnikami działającymi na niekorzyść rozwoju turystyki są również nieprzyjazna polityka wizowa oraz jednoznacznie negatywny wizerunek Białorusi w krajach zachodnich. Jedyną ostoją turystyki w takich warunkach są imprezy kulinarne oraz festiwale muzyczne i folklorystyczne.

Życie kulturalne

Organizowane przez władze białoruskie festiwale zawsze odbywają się w niezmiennym formacie: występ artystów estradowych, show z flagami i balonami, a wieczorem pokaz fajerwerków. Formuła ta nie tylko nie zachęca zagranicznych turystów do przyjazdu, ale zniechęca też samych mieszkańców Mińska, którzy podczas oficjalnych imprez wyjeżdżają z miasta w poszukiwaniu prawdziwej rozrywki. Problem ten zauważony został przez władze miasta, zdające sobie sprawę, że nie są w stanie rozwiązać go bez włączenia w oficjalne obchody inicjatyw prywatnych.

Ulica Październikowa

Jeszcze w 2011 ulica Październikowa była martwym industrialnym punktem na mapie Mińska. Znajdująca się w samym centrum miasta, w węźle przemysłowym w pobliżu fabryki im. Rewolucji Październikowej, swoją posępną architekturą przyciągała uwagę jedynie reżyserów filmowych i fotografów. Z czasem na Paź- dziernikowej pojawiła się kawiarnia Newton, w której zaczęto organizować wystawy malarskie, koncerty i projekcje filmowe. Media z zadowoleniem ogłosiły, że otwarcie kawiarni przyniosło miastu długo oczekiwany powiew świeżego powietrza. Niestety tłumnie przybywający do Newtona hipsterzy nie cieszyli się długo serwowaną na miejscu kawą, ponieważ ledwo dwa lata po otwarciu na miejscu dystyngowanego Newtona pojawiła się mniej subtelna kawiarnia Chuligan.

Chuligan

Dzięki ciekawemu programowi muzycznemu i występom znanych DJ-ów Chuligan szybko stał się głównym punktem subkultury rave, zyskując na popularności wraz z rozwojem mediów społecznościowych. Równolegle w sąsiednich budynkach otwarto inne instytucje kulturalne, w tym galerię malarską. Wieczorami Październikową opanowywała kultura wysoka, a organizowane nocą w Chuliganie imprezy szybko przeniosły się na ulice i przystanki. W ten sposób ulica Październikowa zyskała nowe życie i na stałe wpisała się w mapę turystyczną Mińska, zajmując równoprawne miejsce obok Biblioteki Narodowej i Alei Niepodległości. Cudzoziemcy porównywali atmosferę mińskiej Październikowej z atmosferą Berlina lat 80., podczas gdy policja próbowała ignorować roztańczoną, upojoną młodzież, wylewającą się na ulice z coraz to nowych barów. Bez cienia przesady można uznać, że Październikowa stała się przylądkiem europejskiej wolności, którą wcześniej dla setki młodych mieszkańców Mińska było położone 300 km dalej Wilno, dokąd mińszczanie często wyjeżdżali w poszukiwaniu weekendowych rozrywek. Co zrozumiałe, początkowo modne miejsce na mapie Mińska nie podobało się organom kontroli. Sam byłem świadkiem, jak milicjantka wizytująca jeden z barów ze złością rzuciła w stronę właścicieli: „Zachowujecie się jak Nowy Jork lat 30.!”. Szczególnego uroku „ulicy wolności” nadał doroczny festiwal sztuki ulicznej Vulica Brasil, w ramach którego znani artyści z Brazylii, wraz z białoruskimi, okraszali szare mury fabryczne kolorowymi muralami. Zanim zaczęto organizować Vulica Brasil, urzędnicy miejscy wykazywali zdecydowanie negatywny stosunek do street artu, w każdej z inicjatyw doszukując się podtekstów politycznych. Nowe murale zamalowywano szarą farbą dosłownie następnego dnia rano. Dzięki tej szczególnej mińskiej inicjatywie cała Białoruś zyskała ogromny impuls do rozwoju sztuki ulicznej. Nie minął miesiąc, a na mińskich murach zaczęły pojawiać się – malowane bez zgody władz – dzieła znanych artystów z całego świata. W październiku i listopadzie 2015 roku dwie białoruskie prace znalazły się w pierwszej dziesiątce konkursu na najlepszy mural świata w ramach projektu Urban Myths.

Andrej Szorc

W listopadzie 2014 roku Aleksander Łukaszenko wybrał na burmistrza Mińska ambitnego 41-letniego Andreja Szorca, którego kadencja zapoczątkowała liberalizację sztuki ulicznej. Dzięki jego staraniom Mińsk, nazywany przez cudzoziemców „reinkarnacją ZSRR”, w ciągu dwóch lat wyraźnie się przeistoczył, po raz kolejny. Od utworzenia państwa białoruskiego w 1991 roku w mieście dokonał się wyraźny podział obszarów miejskich na osiedla sypialniane, rejony fabryczne, dzielnice instytucji państwowych oraz dzielnice klubowe. Model ten został przejęty wprost ze Związku Radzieckiego, aby umożliwić władzom kontrolowanie wszelkiej działalności w mieście. Wraz z pojawieniem się Szorca w środowisku miejskim zaczęły się pojawiać półtony, a wolnościowy klimat rave ulicy Październikowej udzielił się innym dzielnicom Mińska. Był to istny zastrzyk kulturowej adrenaliny prosto w serce miasta. „Mińsk, czy to ty?” – pisał nawet z niedowierzaniem jeden z mińskich blogerów po zakończeniu kolejnego festiwalu Wieczory jazzowe w Ratuszu, który przez całe lato w każdy weekend odbywał się w historycznym centrum miasta. Dzięki otwarciu kawiarni i barów w pobliżu ratusza i zorganizowaniu latem kilkudziesięciu ulicznych koncertów centrum Mińska zmieniło się nie do poznania. Jeszcze trzy lata wcześniej szczytem aktywności na starówce było obowiązkowe selfie wykonywane przez turystów, dziś okolice ratusza to miejsce wypoczynku dla tysięcy mieszkańców stolicy.

Pęknięcia

Po latach zaniedbań urzędnicy miejscy wreszcie zaczęli słuchać działaczy miejskich i nawiązywać z nimi kontakt. Ostatniego lata w stolicy, wspólnie z lokalnymi społecznościami, zorganizowano wielki maraton rowerowy oraz Półmaraton Miński z 20 tysiącami uczestników. Festiwal muzyczny Afest, po raz pierwszy zorganizowany w Parku Łoszyckim, zgromadził około 80 tysięcy widzów, stając się tym samym największym festiwalem w historii Białorusi. Pozytywne zmiany w nowej polityce władz przede wszystkim związane są z działaniem Białorusi w warunkach negatywnych prognoz gospodarczych oraz z próbą sprowadzenia do kraju potencjalnych inwestorów oraz zapewnienia im rozwoju w cieplarnianych warunkach. Powodzenie tych działań jest jednak niemożliwe bez zmiany wizerunku, zwłaszcza Mińska, oraz usunięcia kliszy „ostatniej dyktatury w Europie”. Władze Białorusi zdają się nareszcie ten fakt dostrzegać, czego optymistycznym wyrazem jest planowane przez rząd zniesienie wiz dla 80 krajów do końca tego roku.